Sabina prowadzi, Wawrzyniec Prusky wspomina, Konrad podsumowuje, czyli koniec Studia Lato

16:11

31 sierpnia 2016

Konrad Marcinczak

Dziennikarz Radia Gorzów

Sabina – laureatka konkursu wakacyjnego Radia Gorzów była współprowadzącą ostatnie Studio Lato w tym roku. Gościem był m.in. Wawrzyniec Prusky.

/var/www/wordpress/wp content/blogs.dir/7/files/2016/08/14224745 1050996144950209 8858833254988218211 n

Sabina jest naszą wierną słuchaczką od lat. Na co dzień wychowuje dwie córki – tancerki, jeździ rowerem i pracuje w kancelarii. Uwielbia żużel i wycieczki.

Nasze Studio Lato odwiedził w środę także Wawrzyniec Prusky.

Wawrzyniec to swego czasu twórca najlepszego bloga w Polsce. Wydał na jego podstawie dwie książki „Jędrne kaktusy” i „Ballada o chaosiku”. Bloger zdradził nam jak wykorzystać sanki w środku lata oraz że jest szansa, by na podstawie także jego twórczości powstanie spektakl w Szczecinie.

Niestety zaprzeczył pogłoskom, że wraca do pisania. Cała nadzieja w Dziedzicu.

A jak jeszcze niedawno pisał Wawrzyniec? Oto jeden z wpisów w 2010 roku. Polecamy:

MINUS DWA – ŚWINTO KLOCA

23 czerwca 2010

Dziedzic postanowił wczoraj wieczorem z okazji tatowego święta zbudować Wawrzyńcowi miniaturową instalację LEGO. Zmontował małego ludzika na postumencie w barwach żółtej i niebieskiej (informacja dla osób dzikich, odhibernowanych, otumanionych tusipektem i zaczadziałych – barwy Stali Gorzów), zmyślnie przepasał go ozdobną papierową wstęgą z napisem „Dla Taty”, po czym całość wieczorową porą postawił u drzwi sypialni zakładając, że obudzon rano WP natknie się na to intrygujące dzieło stojące u jego stóp i wzruszy się do łez.

Otóż jak się okazało był w błędzie. Owszem, Prusky szczerze się wzruszył, ale ów wyraz miłości odnalazł już wieczorem zmierzając do sypialni ciemnym korytarzem, a odkrycia dokonał bosą stopą. Każdy kto nadepnął bosą stopą na małą konstrukcję z LEGO wie, że do przyjemności nadepnięcie takie nie należy, toteż zrozumie, że nie widząc na co nastąpił, WP wpadł w gniew zapalczywy i zmiażdżone resztki serią kopnięć posłał w mrok przedpokoju żegnając je serią obelg.

Rozumiecie więc, że atmosfera rano była cokolwiek czerstwa.

Nie polepszyło tej atmosfery odkrycie, że zniknął także mały, zmyślny samochodzik LEGO wykonany przez Dziedzica wieczorem i pozostawiony obok kosza z klockami, aby przypadkiem się nie zgubił wśród luźnych elementów. Obserwując poszukiwania Prusky przypomniał sobie atak szału, jakiego doznał kiedy po raz wtóry pamiętnego wieczoru pogruchotał bosą stopą jakąś małą konstrukcję zalegającą w przejściu i miotał resztkami wraku do koszyka tocząc pianę z pyska upychając jednocześnie w oczodołach wychodzące z orbit oczy, co zwykle ma miejsce w chwilach, gdy ulega negatywnym emocjom.

Bardzo czerstwa atmosfera. Bardzo.

To było ostatnie Studio Lato w tym roku.

Dodaj komentarz