Dziś śmigus-dyngus

Fot. PAP/Marcin Bielecki

Fot. PAP/Marcin Bielecki

10 kwietnia przypada w tym roku Poniedziałek Wielkanocny, w polskiej tradycji znany też jako śmigus-dyngus lub lany poniedziałek. Przyjęło się, że tego dnia, dla żartów, można polewać wodą – choć z umiarem – zaprzyjaźnione osoby, a nawet nieznajomych.

Zwyczaj ten symbolizuje oczyszczenie, radość z wiosny i pierwszych oznak kwitnącej przyrody. Obecnie jest popularny szczególnie wśród dzieci i młodzieży. W dawnej Polsce w drugi dzień Świąt Wielkanocnych oblewano głównie dziewczęta stanu wolnego, robili to najczęściej zalotnicy jako znak zainteresowania i skrywanej miłości.

Współcześnie, oprócz Słowian, polewanie wodą praktykują także Meksykanie, jednak nie w Poniedziałek Wielkanocny, tylko w Wielką Sobotę.

Zwyczaj polewania wodą nawiązuje do dawnych praktyk, łączących się z symbolicznym budzeniem przyrody do życia i odnawialnej zdolności ziemi do rodzenia. Do dziś w Poniedziałek Wielkanocny we wsiach południowej Polski można spotkać gospodarzy kropiących pola wodą święconą.

Jeszcze w XV wieku dyngus i śmigus były dwoma odrębnymi zwyczajami. „Dyngus”, a właściwie „dyngusowanie” oznaczało wymuszanie – pod groźbą polania wodą – datków, najczęściej w postaci jajek. Słowo „śmigus” odnosiło się do oblewania wodą oraz uderzania, smagania rózgą, gałązką lub palmą.

W 2003 roku Narodowy Bank Polski wyemitował monety okolicznościowe związane z śmigusem-dyngusem, a stanowiące część z serii „Polski rok obrzędowy”, przedstawiających polskie zwyczaje i kulturę.

Inne obyczaje Poniedziałku Wielkanocnego

Dawniej w niektórych regionach Polski, na przykład w Cieszyńskiem, łączono zwyczaje – oblewano wodą, a potem suszono lekkimi uderzeniami witek. Wodą polewano głównie młode dziewczęta. Ta panna, której nie oblano, bądź nie wychłostano, czuła się obrażona i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów. Nazwę „śmigus-dyngus” po raz pierwszy odnotowano w powojennym „Słowniku Poprawnej Polszczyzny” Stanisława Szobera.

Z Poniedziałkiem Wielkanocnym są związane także inne obyczaje. W niektórych rejonach Polski w drugi dzień świąt sąsiedzi robili sobie psikusy, jak chowanie sprzętów domowych czy narzędzi rolniczych. Zwyczajem zachowanym do dziś w niektórych miejscowościach na Górnym Śląsku, między innymi w Pietrowicach Wielkich koło Raciborza, jest procesja konna, objazd pól i uroczysta parada koni. Z kolei w okolicach Limanowej na południu kraju w Poniedziałek Wielkanocny o świcie pojawiają się „dziady śmigustne” lub „słomiaki”. Są to kawalerowie, którzy mają twarze zakryte kożuchem, ubrani w stroje ze słomy, przyjmujący od gospodarzy jajka w charakterze datków.

Tradycję sięgającą średniowiecza ma tzw. procesja Emaus, czasem połączona z odpustem, odbywająca się w Poniedziałek Wielkanocny. Nawiązuje ona do wydarzenia opisanego w ewangelii, kiedy po zmartwychwstaniu Jezusa dwaj jego uczniowie rozgoryczeni śmiercią mistrza, poszli z Jerozolimy do wioski Emaus. W drodze spotkali Zmartwychwstałego, który tłumaczył im proroctwa odnoszące się do Mesjasza.

Tradycja Emaus jest obecnie kultywowana przy klasztorze sióstr norbertanek na krakowskim Zwierzyńcu oraz w Wielkopolsce, a także w Sukowie w diecezji kieleckiej. Za granicą Emaus jest znany w Czechach i na Słowacji.

Exit mobile version