Dwa zarzuty usłyszał mieszkaniec bloku przy Wróblewskiego w Gorzowie. To tam doszło do pożaru.
Dzisiaj w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie odbyło się przesłuchanie jednego z mieszkańców bloku, w którym w środowy poranek doszło do wybuchu. Jak się okazuje, gorzowianin trzymał w piwnicy pojemniki z alkoholem i urządzenia służące do jego produkcji. To właśnie one miały być przyczyną wybuchu. Mężczyzna usłyszał już zarzuty – mówi Roman Witkowski z Prokuratury Okręgowej.
Mężczyzna w części przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Teraz mężczyźnie grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Przypomnijmy: do wybuchu w bloku przy ulicy Wróblewskiego doszło w środę około godziny 5:00 rano. Wtedy też ponad 40 osób zostało ewakuowanych z budynku. Jak stwierdzili inspektorzy nadzoru budowlanego: nie doszło do naruszenia konstrukcji budynku, ale konieczny jest przegląd i naprawa uszkodzonych instalacji.
