Piłkarze Warty Gorzów rozbili u siebie Skrę Częstochowa aż 5:0 w meczu inaugurującym wiosnę w III lidze.
Z powodu złego stanu naturalnej murawy, spotkanie rozegrano na sztucznym boisku kompleksu OSiR przy ul. Olimpijskiej. Stąd też pojedynek odbył się bez udziału kibiców.
Warta przeważała niemal od początku i już w trzeciej minucie Krystian Rybicki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i otworzył wynik meczu.
W 27 minucie Jakub Iskra po starciu z rywalem upadł w polu karnym gości, ale mimo protestów Warciarzy sędzia nie podyktował „jedenastki”. Już w kolejnej akcji miało jednak miejsce zdarzenie, które wpłynęło na dalszy obraz gry. W środku pola brutalnego faulu dopuścił się Bartłomiej Zieliński ze Skry, za co został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką. Grający w przewadze Gorzowianie jeszcze przed przerwą przypieczętowali przewagę golem na 2:0 – jego autorem znów został Rybicki, który idealnie uwolnił się obrońcom, dopadł do wystawionej mu górnej piłki i przelobował bramkarza.
W drugiej odsłonie gospodarze regularnie dokładali kolejne gole. W 56 minucie po faulu na Szymonie Kroczu sędzia wskazał na „wapno”, po czym rzut karny na gola zamienił Dominik Siwiński. Nieco ponad kwadrans później na 4:0 podwyższył Mateusz Kaczmarek, a w ostatniej minucie meczu wynik zamknął Oliwier Niklas.
Trener Warty Patryk Szymik był zadowolony z tak okazałego wyniku na inaugurację wiosny:
W całkowicie odmiennym humorze był oczywiście szkoleniowiec gości, Dariusz Klacza:
Oddajmy jeszcze głos piłkarzom – najpierw strzelec dwóch goli, Krystian Rybicki:
Jakub Iskra z Warty opowiedział m.in. o sytuacji z niepodyktowanym rzutem karnym z pierwszej połowy:
I jeszcze autor ostatniego gola, Oliwier Niklas:
Dłuższa rozmowa z trenerem Warty w poniedziałkowym Magazynie Sportowym Radia Zachód (godz. 21:00).
