Tramwaje MZK w Gorzowie jeżdżą wolniej, a motorniczy dzwonią głośniej. Tak miejski przewoźnik próbuje zmniejszyć liczbę kolizji z udziałem tramwajów i aut. Od początku roku do takich zdarzeń dochodziło w Gorzowie 14. razy. Raz z winy motorniczego, a aż 13 razy z winy kierowców.
Prezes MZK Roman Maksymiak mówił w Radiu Gorzów, że do kolizji dochodzi w miejscach, które są z reguły dobrze oznaczone:
Do ostatniej kolizji w Gorzowie doszło w sobotę na ul. Walczaka. Nowy tramwaj został wyłączony z użytkowania na dłużej, bo jak mówi Roman Maksymiak, rozbita część jest droga, a jej kupienie i zamontowanie wymaga czasu.
Co może w takiej sytuacji zrobić MZK? Spółka w swoich mediach społecznościowych stara się mówić o bezpieczeństwie. Tramwaje, przejeżdżając przez skrzyżowania, dzwonią od niedawna głośniej. To jednak nie wszystko. Kierownictwo MZK postanowiło zmniejszyć prędkość tramwajów:
Prezes MZK mówi, że 70% kierowców odpowiedzialnych za kolizje z tramwajami to mieszkańcy Gorzowa, którzy – w jego opinii – powinni wiedzieć, jak poruszać się po mieście.
