Pożar w DPS-ie najprawdopodobniej zaczął się od instalacji elektrycznej. Pensjonariusze nie wrócą do budynku przynajmniej przez kilka dni.
W Domu Pomocy Społecznej nr 2 przy ulicy Walczaka pracują obecnie specjaliści i biegli z zakresu pożarnictwa, którzy oszacują straty i sprawdzą jaka była dokładna przyczyna pożaru. Przypomnijmy: doszło do niego wczoraj po godzinie 20:30. Z uwagi na duże zadymienie wszystkie przebywające tam osoby, czyli 69 pensjonariuszy oraz 4 pracowników, musiało zostać ewakuowanych. Najważniejsza informacja jest taka, że nikomu nic się nie stało – mówi Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy z gorzowskiego magistratu.
Jak przyznają strażacy: akcja gaśnicza nie należała do najłatwiejszych. Trudno nam było zlokalizować źródło zadymienia – tłumaczy Michał Mołodczak, Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Gorzowie.
Sam budynek nie uległ poważnym uszkodzeniom i nie było konieczności wzywania Inspektora Budowlanego. Jednak zanim pensjonariusze wrócą do DPS-u konieczne jest tam przeprowadzenie prac technicznych – dodaje rzecznik magistratu.
Na miejscu pożaru w kulminacyjnym momencie pracowało wczoraj osiem jednostek Ochotniczej i Państwowej Straży Pożarnej. Akcja gaśnicza zakończyła się po północy.
