Afera budowlana wraca na wokandę

Osiem lat zajęło szczecińskiej prokuraturze przygotowanie nowego aktu oskarżenia w głośnej przed laty tzw. gorzowskiej aferze budowlanej. Sprawa wróciła z prokuratury do sądu i wkrótce ma trafić na wokandę.

Na razie nie ma jeszcze terminu pierwszej rozprawy czy nawet pierwszego posiedzenia organizacyjnego, bo sąd musi zapoznać się z aktami, które liczą aż 108 tomów.

Sprawa, w której śledczy stawiają zarzuty m. in. byłemu prezydentowi Gorzowa Tadeuszowi Jędrzejczakowi, dotyczy rzekomych nieprawidłowości przy m. in. budowie trasy średnicowej i drogi krajowej nr 22.

Krótka historia najgłośniejszej gorzowskiej afery

Przypomnijmy, po ponad dziesięciu latach pierwszego śledztwa i procesach przed sądami w Gorzowie i Szczecinie sprawa w 2014 roku została cofnięta na etap śledztwa, by usunąć „istotne braki postępowania przygotowawczego”, czyli w skrócie powołać nowych biegłych i zweryfikować zarzuty postawione ponad dwie dekady temu. To zadanie prokuratura wykonywała przez kolejnych 8 lat.

W nowym akcie oskarżenia zarzuty stawiane są dziesięciu osobom. To gorzowscy przedsiębiorcy budowlani i inspektorzy nadzoru, ale też ówcześni urzędnicy gorzowskiego magistratu, w tym były prezydent Tadeusz Jędrzejczak.

Były cztery zarzuty, zostały dwa

Z czterech zarzutów stawianych Tadeuszowi Jędrzejczakowi podczas pierwszego procesu w 2008 roku, pozostały dwa. Pierwszy to działanie na szkodę firm prywatnych. Drugi to działanie na szkodę miasta. W pierwszym chodzi o słynną sprawę krzewów i drzew, które miały wyrosnąć wokół powstającej trasy średnicowej. Miały, bo zdaniem prokuratury były prezydent namówił właścicieli dwóch firm do zapłaty po 400 tys. zł za nasadzenia, które do miasta – zdaniem śledczych – nigdy nie dotarły. Pieniądze, według oskarżenia, miały być łapówką i argumentem by od Agencji Mienia Wojskowego taniej kupić tereny popoligonowe dla miasta. Zdaniem byłego prezydenta ten zarzut jest wyssany z palca, bo w trakcie procesu okazało się, że miasto kupiło tereny od agencji nie taniej, a drożej, co wytrąca argument śledczym. Co więcej obrona twierdzi, że ma wszystkie dokumenty potwierdzające istnienie nasadzeń, ale oskarżenie nie brało ich pod uwagę.

Drugi zarzut dotyczy działania na szkodę miasta, a jest związany z budową drogi krajowej nr 22. Ostrzem zarzutu jest podpis Tadeusza Jędrzejczaka pod protokołem konieczności wykonania wjazdu z wagą towarową do firmy Z. Marciniak S.A. od ówczesnej ul. Bierzarina.

Według ówczesnych przepisów kiedy inwestor przejmował wjazd do danej nieruchomości dla celu publicznego (wjazd kolidował z nowo budowaną drogą), to musiał za to zapłacić lub we wskazanym miejscu go odtworzyć. Porozumienie w tej sprawie zawarto z firmą wcześniej, bo już za rządów poprzednika Jędrzejczaka, czyli prezydenta Henryka Macieja Woźniaka. Projektant wyznaczył miejsce wjazdu, wybudowano tam nową wagę towarową, bo starej nie można było przenieść.

I właśnie wybudowania nowej wagi dotyczy zarzut śledczych. Według nich były to prace dodatkowe, wykraczające poza „minimum techniczne” i nie powinny być rozliczane z pieniędzy przeznaczonych na inwestycję. Jak czytamy w akcie oskarżenia, ówczesny prezydent „przekroczył swoje uprawnienia oraz nie dopełnił ciążących na nim obowiązków należytej dbałości o majątek miasta”. Według śledczych szkoda w majątku wyniosła nieco ponad 222 tys. zł.

Dwa uniewinnienia

Przypomnijmy, że już podczas pierwszego procesu (2008) Tadeusz Jędrzejczak został uniewinniony z zarzutu wyłudzenia w imieniu miasta od ubezpieczyciela 600 tys. euro za straty wywołane niewykonaną inwestycją.

W Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie upadł z kolei zarzut zapłacenia za niewykonaną fakturę. Na tym zarzucie sąd apelacyjny nie zostawił suchej nitki, uniewinniając Tadeusza Jędrzejczaka.

Ta historia ma 20 lat

Śledztwo w tzw. gorzowskiej aferze budowlanej rozpoczęło się na początku 2002 r. od doniesienia dotyczącego nieprawidłowości w upadającym wówczas Przedsiębiorstwie Budownictwa Inżynieryjnego, które realizowało szereg inwestycji finansowanych przez miasto. Jesienią 2004 r. do sprawy został zatrzymany i aresztowany Jędrzejczak. W listopadzie 2008 r. rozpoczął się proces przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wlkp. Wówczas akt oskarżenia obejmował 19 osób.

 

 

 

Exit mobile version