– Linii właściwie już nie widać. Kierowcy się gubią, trąbią i tylko czekać na nieszczęście – mówi nasi słuchacze. Chodzi o rondo Santockie i wymalowane tam w drugiej połowie grudnia żółte oznakowania. W ten sposób miasto utworzyło dodatkowy pas ruchu. Wszystko, by rozładować korki na moście Lubuskim. Zima urzędników jednak zaskoczyła, przyszła i to śnieżna, mokra i błotnista. Nic więc dziwnego, że żółte pasy – głównie po zmroku stały się praktycznie niewidoczne. Wystarczyło kilka minut obserwacji tego miejsca, by dostrzec, że część kierowców jeździ pasami które wskazywały żółte linie, inni po starem, a przejezdni zupełnie się gubią. O sprawę zapytaliśmy Wiesława Ciepielę, rzecznika prasowego magistratu
A to oznacza, że jeszcze przynajmniej przez kilka dobrych dni, jeśli nie tygodni , kierowcy przejeżdżający przez rondo muszą liczyć głównie na siebie.









RADIO ZACHÓD



