Poseł Stefan N. z zarzutami

fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Poseł Stefan N. usłyszał zarzut przyjmowania i żądania korzyści osobistych i majątkowych w postaci usług seksualnych opłacanych przez dwóch znanych mu biznesmenów – poinformował naczelnik łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej Mariusz Jaworski. Za taki czyn grozi kara do 10 lat więzienia. Stefan N. był wybierany do sejmu z lubuskich list PO. Po ostatnich wyborach rozstał się z partią.

Poseł rano stawił się w Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, gdzie śledczy przesłuchali go w charakterze podejrzanego.

„Przed momentem zakończyło się przesłuchanie w charakterze podejrzanego pana posła Stefana N. Prokurator ogłosił podejrzanemu zarzut przyjmowania i żądania korzyści osobistych i majątkowych w postaci usług seksualnych opłacanych przez dwóch znanych panu posłowi biznesmenów, również podejrzanych w tej sprawie” – powiedział naczelnik Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej Mariusz Jaworski.

Jak podkreślił, poseł odniósł się do przedstawionego zarzutu, odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania prokuratora. Jaworski dodał, że nie będą stosowane wobec podejrzanego środki zapobiegawcze.

Naczelnik nie chciał odpowiedzieć na pytania dziennikarzy, czy polityk przyznał się do winy.

Według prokuratury posłowi N. grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Poseł po wyjściu z prokuratury nie chciał komentować sprawy. „Panowie, dajcie mi spokój” – powiedział dziennikarzom. Wcześniej zapewniał, że jest niewinny. Przekonywał, że żadnych łapówek nie brał. Oświadczył też, że nie zna zatrzymanych przez CBA biznesmenów.

Wcześniej Prokuratura Krajowa informowała, że według śledczych, materiał dowodowy „wskazuje na to, że Stefan N. w związku ze sprawowaną funkcją posła w okresie od stycznia 2013 r. do końca 2015 r. wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów”. Jak ustalono w śledztwie, ich spółki, działające wcześniej w branży restauracyjno-hotelarskiej, uzyskały intratne kontrakty o łącznej wartości sięgającej 13 mln zł na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police SA.

„W tej sprawie przesłuchano dziesiątki osób, zarówno te, które świadczyły usługi seksualne posłowi N. oraz przedstawiciele i pracownicy podmiotów (gospodarczych), na rzecz których pan poseł działał w zamian za udzielane mu korzyści osobiste i majątkowe” – poinformował w piątek naczelnik Jaworski.

W związku z tą sprawą pod koniec stycznia br. zatrzymano trzech przedsiębiorców – Bogdana W., Wojciecha K. i Krzysztofa K.

Bogdanowi W. i Wojciechowi K. prokurator przedstawił zarzut dotyczący udzielenia posłowi N. „co najmniej trzydziestokrotnie korzyści osobistej”. Podejrzani mieli organizować i opłacać usługi seksualne „świadczone przez kobiety trudniące się zawodowo lub okazjonalnie prostytucją”.

Łódzki sąd początkowo zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt, ale po złożeniu przez nich zażalenia na ten środek zapobiegawczy sąd wyższej instancji zmienił na dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenie majątkowe.

Wobec trzeciego z mężczyzn – Krzysztofa K., któremu prokuratura zarzuciła, że w 2015 r. wielokrotnie ułatwił uprawianie prostytucji poprzez ustalanie terminów i miejsc spotkań z klientami, a także organizowanie środka transportu do miejsca świadczenia usług – prokurator zastosował środki o charakterze wolnościowym w postaci policyjnego dozoru i zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu.

Zdaniem śledczych celem działania biznesmenów było pozyskanie przychylności posła w odniesieniu do podejmowanych przez nich przedsięwzięć, w tym o charakterze gospodarczym i doprowadzenia do podjęcia przez posła osobistych działań polegających m.in. na wywarciu wpływu na ustaloną osobę, w celu zawarcia umów z podmiotami wskazanymi przez Bogdana W.

Bogdanowi W. i Wojciechowi K. grozi kara pozbawienia wolności do lat 8, natomiast Krzysztofowi K. – do lat 5.

Exit mobile version